Fot: NASA
Fot: NASA
Jak wspominaliśmy przeszło tydzień temu, nasz kraj odwiedziła była amerykańska astronautka Marsha Ivins, która otworzyła w Krakowie wystawę zdjęć Amerykańskiej Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA dotyczącą misji łazika Curiosity. Na początku października odwiedziła również stolicę. W swoich opowieściach astronautka odniosła się do Czerwonej Planety mówiąc: - Praca, jaką roboty na Marsie wykonywałyby przez pół roku, człowiekowi zajęłaby 10 minut. Nim jednak wyruszymy na Marsa, przydadzą się nam ćwiczenia na Księżycu . Wszystko się zgadza, człowieka, który w przyszłości odwiedzić ma Czerwoną Planetę trzeba odpowiednio przygotować i zapewnić mu jeżeli to możliwe bezpieczne warunki. Mars to nie Ziemia, tam wszystko jest wiele trudniejsze. Zdecydowanie problem stanowiłaby chociażby woda czy kosmiczne promieniowanie.

Ivins wspominała także swój pobyt na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS kierując się w stronę odżywiania czy też załatwiania potrzeb filozoficznych. I choć w naszych wcześniejszych artykułach wspominaliśmy o KOSMICZNYM JEDZENIU oraz o tym CZY WARTO ZOSTAĆ ASTRONAUTĄ to chętnie dowiemy się jak wyglądało to z perspektywy samej astronautki. A więc: Z jedzeniem były początkowo problemy. Jak powiedziała Ivins: - Do braku grawitacji nie można się wcześniej przygotować. Nikt nie może cię nauczyć, jakie to uczucie, kiedy wszystko dookoła po prostu odpływa. (...) Trudne jest tam na przykład jedzenie. Tortillę, która się raczej nie kruszy, nieraz trzeba przymocowywać spinaczem do stołu, żeby nie odleciała, a kawałki mięsa trzymają się jej tylko dzięki napięciu powierzchniowemu musztardy i keczupu. Inaczej ma się sprawa z piciem i myciem, które w kosmosie znacznie odbiegają od ziemskiego spożywania napojów czy brania kąpieli. Według astronautki: - Płyny w nieważkości przybierają postać kulek, które można wkładać sobie do ust nawet pałeczkami. Myć trzeba się natomiast w nieważkich wodnych bańkach. Skoro o jedzeniu i piciu mowa, astronautka nie omieszkała opowiedzieć jak wydalany jest mocz na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Otóż, jak żartobliwie powiedziała Ivins: - Jeśli chodzi z kolei o oddawanie moczu, to jest on odsysany specjalnymi rurkami i trafia do pojemników, gdzie odzyskuje się z niego wodę. Astronauci mówią, że jest to robienie kawy jutrzejszej z kawy dzisiejszej.

Astronautka słusznie zauważyła, iż wszelkie badania wykonywane w przestrzeni kosmicznej to badania także na człowieku. Jak powiedziała Ivins: - Ale sami też jesteśmy eksperymentem. Jesteśmy z tego dumni. Owszem, w kosmosie przeprowadzane są badania nad zwierzętami, roślinami czy też sprawdzane są różne technologie, systemy komunikacji itp. Jednak to, iż człowiek przebywa na orbicie okołoziemskiej w warunkach innych niż tych, panujących na Ziemi, jest już samo w sobie swoistym badaniem. Sprawdzana jest nie tylko odporność psychiczna (poszczególne zachowania, radzenie sobie w trudnych niekiedy sytuacjach i tęsknota za rodziną) ale także stan fizyczny człowieka. Brak grawitacji i promieniowanie kosmiczne mogą poczynić swoje.

Marsha Sue Ivins to 61-letnia dziś, była amerykańska astronautka pracująca dla NASA. Brała udział w następujących misjach: STS-32(rok 1990), STS-46(rok 1992), STS-62(rok 1994), STS-81(rok 1997), STS-98(rok 2001). Astronautka wycofała się z NASA 31 grudnia 2010 roku.

Źródło: PAP



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 1088
  • Utorzony: 03-10-2012, 14:32:30, CEST przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 03-10-2012, 15:33:32, CEST przez: gosia
  • Odsłon: 4025 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)