Fot: brite-pl.pl
Fot: brite-pl.pl
Sztuczny, polski satelita naukowy LEM stworzony przez konsorcjum kanadyjsko-austriacko-polskie miał wystartować już w ubiegłym roku. Na dzień dzisiejszy najbliższy planowany start to grudzień b.r. Co teraz się z nim dzieje? Jak powiedział PAP dr Marcin Stolarski, który w CBK PAN odpowiada za systemy łączności dla polskich satelitów BRITE: - Lem jest teraz w laboratorium i wypala tzw. godziny. Pracuje tylko po to, by wyzbyć się problemów tzw. okresu dziecięcego. Zanim poleci w kosmos, musi popracować na Ziemi około tysiąc godzin. Jeśli miałby się popsuć, to lepiej, by zrobił to tutaj, byśmy mogli szybko tę część wymienić. Okazuje się, iż urządzenia elektroniczne mogą popsuć się już na początku misji. - Chcemy, by Lem ten okres dziecięcy wypracował na Ziemi i potem na długi czas wyślemy go w kosmos. Plan jest taki, by wystrzelić go pod koniec 2013 r., albo na początku roku 2014 - dodał Stolarski. Na orbitę trafić ma jednak nie tylko polski LEM ale i Heweliusz. Jak powiedział Stolarski: - Jest teraz ponownie składany, po tym, jak naukowcy wszystkie jego elementy rozłożyli na specjalnej płycie, by ostatecznie sprawdzić, czy działają prawidłowo. Oba satelity są niewielkie. Wymiary LEM-a wynoszą 20 x 20 x 20 cm a jego waga nie przekracza 6 kilogramów. To zdecydowanie tańsza perspektywa. - Stąd pomysł, by eksperymenty naukowe w kosmosie przeprowadzać na małych satelitach, takich jak BRITE - zaznaczył Stolarski.

Satelity zaprojektowane w oparciu o program BRITE ( BRIght-star Target Explorer ) posłużą do obserwacji gorętszych i jaśniejszych od Słońca gwiazd. - Na pokładzie mają zainstalowane teleskopy, w zasadzie zwykłe aparaty fotograficzne. Trzy z sześciu satelitów będą robiły zdjęcia w czerwieni, a trzy w kolorze niebieskim. Takie pary czerwona-niebieska na jakiś czas będą ustawiane na konkretną gwiazdę i zmierzą, jak jasno ta gwiazda świeci - opisał Stolarski. Być może uda się dowiedzieć czegoś więcej na temat gwiazd. - Rozumiemy wiele procesów, które się dzieją na Słońcu, jednak do tej pory naukowcy nie do końca wiedzą, jak to się dzieje, że ono świeci. Dlaczego światło słoneczne dociera do Ziemi w ciągu kilku minut, a odcinek od jądra słonecznego do powierzchni, foton pokonuje przez tysiące lat - dodał rozmówca PAP. Zaznaczył on również polską obecność w przestrzeni kosmicznej mówiąc: - Polskie czujniki są na księżycu Saturna - Tytanie, wokół Marsa szukają oznak życia, są na Wenus. Dobrze by było, aby satelity BRITE uświadomiły ludziom, że u nas też można rozwijać technologie kosmiczne. Teraz, gdy mówię komuś, że buduję statki kosmiczne, to zazwyczaj myśli, że żartuję. W rozmowie z PAP dr Stolarski przyznał również, że Polska jest ostrożna jeżeli chodzi o technologie kosmiczne: - Problem polega na tym, że Polska boi się innowacyjnych przedsięwzięć. Ciągle mówimy o innowacyjności, ale w 80 proc. wybieramy bezpieczne projekty, które gwarantują, że osiągniemy sukces. Taki przeciętny projekt jednak zazwyczaj nie błyszczy. Jeżeli ktoś zainwestowałby w moją technologię przesyłania danych z małych satelitów, to ja nie gwarantuję, że ona da rozwiązanie ścieżką, którą ja podążę. Jednak jeśli da, to będzie świeciła jak diament - dodał.

Źródło: PAP



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 1524
  • Utorzony: 24-06-2013, 16:39:32, CEST przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 24-06-2013, 16:39:32, CEST przez: gosia
  • Odsłon: 1438 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)