- Nie sposób wyrazić słowami tego uczucia, które ogarnia cię w chwili, gdy zrozumiesz że właśnie opuszczasz własną planetę. Patrzysz przez okienko na Ziemię, na której już cie nie ma. Ta świadomość zapiera dech w piersi. Jest surrealistyczna.W przestrzeni kosmicznej spędziła blisko dwa miesiące.
- Podczas tych wszystkich misji nauczyłam się, że w kosmosie odczuwa się nie tylko zachwyt. Prawdę mówiąc, moje uczucia nie zawsze były pozytywne. Bywało, że miałam dość ciasnoty czy hałasu, że drobne niedogodności wydawały się być wielce problematyczne. Podróże w kosmos to wyprawa pozbawiona jakichkolwiek wygód. Jednak, by móc zobaczyć to wszystko na własne oczy, warto jest ścierpieć nawet największe niewygody- dodała. Chwile ekscytacji i zarazem większych odczuć emocjonalnych zaczynały się na długo przed misją, trwały podczas przygotowań jak i samego startu.
- Wszyscy wyobrażają sobie, że kiedy siedzi się na szczycie ważącej ponad 3 tys. ton rakiety pełnej paliwa, która może wybuchnąć w każdej chwili, nie sposób nie być zestresowanym i przestraszonym. To nieprawda; większość astronautów, gdy tylko wdrapie się na swój fotel w kabinie, woli się zdrzemnąć. Zwykle mają na to około dwóch godzin, podczas których systemy operacyjne przeprowadzą tzw. pre-launch. Każdy z członków załogi chętnie zbierał siły przed skomplikowanymi manewrami. Jednym z nich było precyzyjne nakierowanie pędzącego z prędkością prawie 30 tys. km/h wahadłowca na właściwy tor lotu w bardzo krótkim przedziale czasowym- powiedziała Ivins.
Ivins w swoich wspomnieniach chwali grawitację. - W pewnym momencie lotu orientujesz się, że już jesteś na orbicie bo znika grawitacja, a tobie uderza krew do głowy. Muszę przyznać, że to świetnie działa na twarz, bardzo odmładza. Pamiętam, jak poczułam się o 2-3 cm dłuższa i zastanawiałam się, czy tak mi już zostanie
- mówi. Nieważkość ma jednak swoje ciemne strony. Jak wyjaśnia była astronautka: - W kosmosie możesz spodziewać się koszmarnych bólów głowy z powodu przemieszczającej się po organizmie nagromadzonej wody. Jedynym rozwiązaniem jest wysiusianie problemu. Musimy się po prostu pozbyć zbędnej wody, oddając mocz.
Brzmi humorystycznie, tak jak dalsza część materiału, dla załogi jednak z czasem może się to stać mniej zabawne:) - Specyficznym przeżyciem w kosmosie jest spanie. Na pokładzie wahadłowca za sypialnie służyły nam materiałowe pudła-śpiwory, które mogliśmy zaczepić i rozłożyć w dowolnej części statku, czy to na podłodze, czy to na śniegu. Jeśli ktoś zasnął nie otulając się szczelnie, ale np. z rękoma na zewnątrz, budził się i widział "dryfujące" mu przed oczami własne ręce. Po chwili orientował się, że to jego własne, ale zaskoczenie było zawsze
- opowiada Ivins. Według weteranki podróż w kosmos była wspaniałym doświadczeniem, którego doświadczyłaby jeszcze nie raz. Jak podsumowała: - Najbardziej niesamowite było to, jak łatwo się relaksowałam będąc w kosmosie. Tam zawsze ktoś jest w ruchu, coś robi, bada czy analizuje lub naprawia. Sprzyjają temu warunki, w jakich astronauci przebywają. Na orbicie masz szansę w ciągu jednego dnia zobaczyć wschód słońca nawet 16 razy. (...) Nigdy nie czułam się źle gdy szykowała się kolejna podróż w kosmos. Nigdy też nie radowałam się specjalnie z powrotu na Ziemię. To doświadczenie zawsze było po części bardzo trudne, bardzo ekscytujące, przerażające, niemożliwe do opisania. Gdybym tylko mogła, bez chwili wahania poleciałabym po raz kolejny i kolejny.
Źródło: Wired/tvnmeteo
- Zgłoś: Nadużycie
- Numer artukułu: 2039
- Utorzony: 11-01-2015, 21:29:56, CET przez: gosia
- Ostatnia modyfikacja: 11-01-2015, 21:34:20, CET przez: gosia
- Odsłon: 1668 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)


