Fot: Mars One
Fot: Mars One
Mars jest marzeniem wielu ludzi. Doznać czegoś nieznanego jest dla wielu czymś na tyle fantastycznym, iż są gotowi do wielkich poświęceń. Do grupy takich osób należą z całą pewnością ochotnicy, którzy biorą udział w castingu zorganizowanym przez holenderską firmę Mars One. Ona już od samego zalążka pomysłu wzbudziła wielkie kontrowersje. Planuje po 2020 roku wysłać na Czerwoną Planetę mieszkańców Ziemi, którzy zostaną na niej do końca swoich dni. Muszę przyznać, że same słowa wywołują u mnie ciarki na skórze.:) Selekcja kandydatów wciąż trwa. Spośród wszystkich wyłoniona ostatecznie zostanie czwórka ludzi, którzy na własnej skórze przekonają się jak smakuje życie na innej planecie. Firma Mars One najprawdopodobniej nie spodziewała się takiej fali chętnych, a jest ich ponad dwieście tysięcy. Niedawno podano listę stu osób po kolejnej selekcji. Wśród nich jest 50 kobiet oraz 50 mężczyzn a konkretniej 39 z obu Ameryk, 31 z Europy, 16 z Azji, 7 z Afryki i 7 z Oceanii. DO tej grupy osób zalicza się troje naszych Rodaków tj. 26-letnią Joannę z Sopotu, 38-letniego M1-K0 oraz 30-letniego Macieja z Warszawy. Ten ostatni opowiedział na antenie TVN24 o swoich przygotowaniach oraz o tym, co chciałby robić na Czerwonej Planecie.

Polak, tak jak wspomnieliśmy, znajduje się w grupie 100 osób, które przeszły niedawno kolejną selekcję. Jest coraz bliżej.. albo mu się uda, albo nie. - Do tej pory były sprawdzane nasze zdolności indywidualne: to, jak reagujemy na stres, jakie są nasze kompetencje do pracy z osobami z różnych środowisk, różnych kultur - wyjaśnia Maciej Józefowicz z Warszawy. Następnym etapem ma być sprawdzenie umiejętności w pracy zespołowej. - Organizatorzy wyprawy chcą teraz zobaczyć, jak się sprawdzę w towarzystwie kilku osób, z którymi będę mógł potencjalnie spędzić resztę życia - dodaje Józefowicz. Jaki jest powód do opuszczenia przez niego rodzimej planety? Jak powiedział: - Tam jeszcze nie byliśmy, ale Mars tam jest i na nas czeka. Zdobycie Marsa może być tym impulsem, który popchnie ludzkość dalej na ścieżce rozwoju, tak samo jak odkrywaliśmy nowe lądy, nowe kontynenty. Dalej mówi on o obowiązkach każdego z przyszłych mieszkańców Marsa. - Będą tam osoby zajmujące się opieką medyczną, opieką nad systemami podtrzymywania życia, będzie jedna osoba od badania geologii Marsa, jedna od poszukiwania śladów marsjańskiego życia. Ja chciałbym się zająć poszukiwaniem życia (...). To jest to, co ludzkość w Marsie najbardziej pociąga i emocjonuje.

Podróż na Marsa ma być długa i monotonna. Czy można jakoś urozmaicić tą podróż? Według Józefowicza tak. - Zabiorę ze sobą czytnik z tysiącem pozycji dorobku kulturowego ludzkośćc: filmy, książki, gry komputerowe. Nimi postaram się zapełnić ten czas. Co zrobiłby po wylądowaniu? - Wezmę polską flagę i uroczyście ją rozwieszę. Chciałbym przez to udowodnić, że Polska może polecieć w kosmos - mówi Maciej. Przez większość uważana za samobójczą misja, jest rzeczywiście wielkim wyzwaniem. Największą trudnością może być pokarm, dlatego projekt Mars One zakłada wybudowanie szklarni, w których hodowano by rośliny. DO tego czasu uczestnikom projektu musi wystarczyć liofilizowane pożywienie. - Zupy z kubka dają jakieś przygotowanie. Póki mam normalne jedzenie, to się staram je jeść - tłumaczy Józefowicz. Zanim stała załoga wyruszy na podbój Czerwonej Planety, najpierw mają tam się znaleźć łaziki, które przygotują odpowiedni kompleks mieszkalny. Brzmi dziwnie ale takie są plany. Aby podejrzeć trójkę naszych Rodaków, kliknijcie w linki: 26-letnia Joanna; 30-letni Maciej; 38-letni M1-KO.

Źródło: tvn24



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 2067
  • Utorzony: 20-02-2015, 21:37:54, CET przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 20-02-2015, 21:37:54, CET przez: gosia
  • Odsłon: 2896 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)