Fot: NASA
Kilka dni temu tj. 28 kwietnia z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wystartował z pomocą rosyjskiej rakiety Sojuz statek transportowy Progress M-27M. Miał on po sześciu godzinach lotu zaopatrzyć Międzynarodową Stację Kosmiczną ISS w sprzęt, żywność, tlen, wodę i paliwo. Start był udany, jednak wkrótce po nim kontrolerzy lotów utracili możliwość sterowania rosyjskim statkiem. Agencja Kosmiczna ROSCOSMOS podała, iż z niewyjaśnionych przyczyn statek znalazł się na niewłaściwej orbicie i kontakt został z nim utracony.
- Jeżeli nie będzie można wyprowadzić statku ze stanu niekontrolowanego obracania się wokół własnej osi, nie uda się zapewne też przycumować go do ISS w trybie ręcznym- o takiej możliwości źródła z Roskosmosu wspominały we wtorek. Dziś już wiadomo, że Progress M-27M z całą pewnością nie połączy się ze stacją ISS. Taką informacją podzieliła się Amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA oraz obecny mieszkaniec MSK Scott Kelly:
- Dowiedzieliśmy się z rosyjskich i amerykańskich centrów kontroli lotu, że ten Progress do nas nie przyleci- powiedział. Najprawdopodobniej los zaginionego statku jest już przesądzony, spłonie on w atmosferze ziemskiej. To może stać się w każdej chwili. Co z ładunkiem? NASA informuje, że brak zaopatrzenia, jakie miał dostarczyć statek nie wpłynie negatywnie na załogę ISS. Amerykanie Terry Virts i Scott Kelly, Rosjanie Anton Szkaplerow, Michaił Kornienko, Giennadij Padałka oraz Włoszka Samantha Cristoforetti, mogą liczyć na zapasy żywności na kolejne przeszło 4 miesiące oraz paliwa na ponad rok. Na 26 maja zaplanowany jest start załogowego statku Sojuz z astronautami. Czy dojdzie on do skutku, nie wiadomo.
Źródło: PAP/IAR
- Zgłoś: Nadużycie
- Numer artukułu: 2102
- Utorzony: 03-05-2015, 20:14:19, CEST przez: gosia
- Ostatnia modyfikacja: 03-05-2015, 20:14:19, CEST przez: gosia
- Odsłon: 1390 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)


