- Te zdarzenia są dowodem na to, że żyjemy w aktywnym Układzie Słonecznym z potencjalnie niebezpiecznymi obiektami w naszym sąsiedztwie, które pojawiają się niezwykle blisko z zadziwiającą częstotliwością.Wczorajszego dnia odbyło się spotkanie Amerykańskiej Izby Reprezentantów oraz ekspertów ds. bezpieczeństwa narodowego i kosmonautyki w sprawie ewentualnego zagrożenia USA ze strony ciał niebieskich. Co by nie mówić, optymistycznie nie jest.
W pobliżu naszej planety krąży bardzo wiele obiektów, tych mniejszych i większych. Amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA, jak podaje portal tvnmeteo.pl: rozpoznała i codziennie śledzi 95 proc. obiektów latających w pobliżu Ziemi, których średnica jest większa niż 1 km.
Jak powiedział doradca Białego Domu John Holdren: - Asteroida tej wielkości lub większa może płożyć kres cywilizacji.
Obiektów mniejszych, około 50-metrowych jest równie dużo. - Na nasze szczęście obiekty tej wielkości bombardują Ziemię średnio co tysiąc lat
- dodaje Holdren.
Na spotkaniu przemówił również szef NASA, Charles Bolden: - Z informacji, którymi dysponujemy, wiadomo tylko tyle, że nie ma na razie asteroidy zagrażającej populacji USA. Gdyby nagle okazało się, że jakaś może dotrzeć do Ziemi w ciągu trzech tygodni, módlcie się.
Nie miało to na celu wystraszenie ludzi a raczej ich uświadomienie. Mimo, iż specjaliści pracują nad tym by ewentualne zagrożenie odsunąć nieco od Ziemi to skutecznej metody aby je całkowicie wyeliminować nie ma. Jak podsumował spotkanie Holderen: - Szanse, że obiekt bliski Ziemi spowoduje wkrótce ogromne straty i zniszczenia infrastruktury są bardzo małe, ale potencjalne konsekwencje takiego zdarzenia są na tyle duże, że musimy brać to na poważnie.
Źródło: Reuters/tvnmeteo.pl
- Zgłoś: Nadużycie
- Numer artukułu: 1396
- Utorzony: 20-03-2013, 20:26:14, CET przez: gosia
- Ostatnia modyfikacja: 20-03-2013, 20:26:14, CET przez: gosia
- Odsłon: 2215 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)


