Fot: NASA
Fot: NASA
Od minionego piątku w Polsce przebywa jeden z astronautów, który brał udział w misjach takich jak Discovery czy Atlantis. Jest nim francuski astronauta Jean-Francois Clervoy, bohater dokumentu "Jestem w kosmosie". W kosmos udał się podczas misji: STS-66 (listopad 1994), STS-84 (maj 1997) i STS-103 (grudzień 1999). Łączny czas jaki spędził w przestrzeni to około 600 godzin. W rozmowie z PAP opowiedział o swoich odczuciach jakie towarzyszyły mu podczas podziwiania Ziemi i swoich osiągnięciach. - Widok Ziemi z kosmosu wywołuje łzy wzruszenia, robi ogromne wrażenie. Nigdy, za wyjątkiem narodzin mojego dziecka, nie przeżyłem niczego bardziej poruszającego. Ziemia widziana z kosmosu jest przepiękna. Jednocześnie, patrząc na nią, astronauta uświadamia sobie, jak krucha jest egzystencja ludzi na Ziemi. (...) Myślę, że gdyby każdy człowiek miał choćby raz w życiu możliwość spojrzenia na Ziemię z kosmosu, zmieniłoby to jego sposób myślenia o życiu Francuz wrócił także pamięcią do rad udzielonych mu przez amerykańskiego astronautę: - Starszy ode mnie astronauta Amerykanin Story Musgrave dał mi kiedyś radę: +Kiedy jesteś w kosmosie, oprócz pracy, znajdź czas dla siebie. I baw się tym, że tam jesteś. Wolne chwile warto wykorzystać na to, by zastanowić się, kim jesteś, dlaczego w kosmosie znalazłeś się akurat ty, jak się czujesz w takiej sytuacji, jak postrzegasz kosmos i Ziemię+.

Astronauta zaznaczył w rozmowie także to, jaką człowiek jest drobinką w całym Wszechświecie. - Na pokładzie wahadłowca jest czas na myślenie o tym, kim jesteśmy. Ja miałem dziwne wrażenie, że moje emocje, gdy jestem w kosmosie, są całkiem inne, niż te u ludzi na Ziemi. Patrząc na oddaloną Ziemię, czułem się trochę jak... obcy, kosmita. W takiej chwili może pojawić się iluzja, że +nie jesteś z Ziemi+. Jednocześnie czułem z Ziemią bardzo silną więź, miałem poczucie, że koniecznie muszę tam wrócić. Myślałem też, jak śmiesznie mali są ludzie w porównaniu z ogromem kosmosu - powiedział Clervoy. Na pytanie czy jest wierzącym odparł: - Wierzę, że istnieją siły nadrzędne wobec nas. Niewątpliwie astronauta przyczynił się do rozwoju nauki, z czego jest mu niezmiernie miło. - Astronauci czują się jak pionierzy otwierający dla kolejnych pokoleń nowe drogi, tworzący nowe możliwości. (...) Jestem bardzo dumny, że mogę pokazać kiedyś wnukowi zdjęcie zrobione przez teleskop Hubble'a i powiedzieć: ja tam byłem. Podczas rozmowy padło pytanie o to, czy marzył on kiedyś by zostać astronautą. Clervoy odpowiedział zatem: - Miałem dziesięć lat, gdy Neil Armstrong jako pierwszy człowiek stanął na Księżycu. Pamiętam, że pomyślałem wtedy, że też chciałbym polecieć w kosmos. Jednak wtedy myślałem, że polecę kiedyś w kosmos dla zabawy, jako turysta, na weekend.

Astronauta odniósł się także do swojej rodziny, mówił o rodzicielskim wsparciu i zdradził, kim jest jego brat bliźniak: - Kiedy mój ojciec, który był pilotem wojskowym, oglądał mój start, płakał. Po raz pierwszy od wielu lat, bo wcześniej tak się wzruszył, gdy się urodziłem. Ojciec zawsze mnie wspierał. Mama też - bardzo się o mnie bała, ale nigdy nie namawiała mnie, bym zrezygnował z tego, co robię. Była zresztą przyzwyczajona do niebezpieczeństwa, jako żona wojskowego pilota. (...) Mam brata bliźniaka, lekarza. Obaj w czasie wolnym uprawiamy skoki spadochronowe. Film pod tytułem "Jestem w kosmosie" organizatorzy 10. Festiwalu filmowego Planete+ Doc opisali następująco: - Reżyserka Dana Ranga odtwarza życie w kosmosie, używając prywatnych materiałów filmowych Clervoya oraz wywiadów z astronautami i psychologami, zbieranymi przez wiele lat. W płynny i lekki sposób - typowy dla stanu nieważkości - pozwala doświadczyć tego, jak wyczerpująca jest wyprawa w kosmos. Wysiłek psychiczny jest tu znacznie większy niż fizyczny. Film można było obejrzeć 17 maja.

Źródło: Joanna Poros (PAP)/nauka.money.pl



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 1466
  • Utorzony: 21-05-2013, 20:03:46, CEST przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 21-05-2013, 20:03:46, CEST przez: gosia
  • Odsłon: 4062 ( z czego 2 - w ostatnich 24h)