Fot: YouTube
Fot: YouTube
Pamiętacie eksperyment Mars 500? Brało w num udział siedem osób, które udawało pobyt na Marsie w specjalnie dostosowanej kapsule w Moskwie. W październiku bieżącego roku ruszył podobny eksperyment, którego Amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA nazwała Hawai‘i Space Exploration Analog and Simulation (HI-SEAS). Tym razem swoich sił próbować będzie sześciu astronautów, którzy zamieszkali na jednej z hawajskich wysp, a dokładniej na zboczu Mauna Loa, aktywnego wulkanu tarczowego . To właśnie tam odbywa się symulacja lotu na Czerwoną Planetę, która potrwa osiem miesięcy. Dla NASA to niezwykle ważny projekt. Przecież w przyszłości to właśnie na Marsa mają udać się ludzie. Jak mówiła nadzorująca badania prof. Kim Binsted: - Musimy wiedzieć, jak pracuje ludzki umysł w takich warunkach oraz jak ludzie zachowują się w takich warunkach - zarówno jako pojedyncze jednostki oraz jako grupa. Interesuje nas jak zachowa się psychika jednostki, wystawionej na takie warunki. Na temat eksperymentu wypowiedział się ostatnio Tomasz Rożek, dziennikarz naukowy i fizyk. Zaczął od warunków w jakich żyją śmiałkowie. - Mają ciasno, bo też i na Marsie będzie bardzo ciasno - powiedział. Jak zachowa się ludzki umysł w takich warunkach? To właśnie mają badać naukowcy. - Nie od dzisiaj wiadomo, że człowiek jest najsłabszym ogniwem w tego typu (kosmicznych -red.) misjach. Zwykle zawodzi nie technologia, czy nie technika tylko właśnie my. Czym bardziej jesteśmy psychicznie zmęczeni, znużeni, zrezygnowani, nie mamy motywacji, tym tych błędów popełniamy więcej - dodaje fizyk.

Na dobrą sprawę byłoby z tego ciekawe reality-show. Rożek również porównuje je do słynnego "big Brothera". - Pewnie w każdym pomieszczeniu będzie kamera, pewnie wszystkie reakcje, wszystkie rozmowy będą nagrywane. Po drugiej stronie kabla psychologowie i socjologowie będą się przyglądali, co stanowi największy problem uczestników projektu - powiedział. Rozrywką mają być spacery na zewnątrz. - Na pewno będą organizowane wyprawy poza habitat, poza to miejsce, w którym ludzie mieszkają, po to, żeby symulować pobieranie jakiś próbek, symulować robienie jakiś badań na zewnątrz - mówił fizyk. Wiadome jest, że każdy z uczestników ma skafander, który umożliwia mu wyjście (bez niego też by się oczywiście udało:)...) A wcale nie należą di najwygodniejszych. - Zwykle nie chodzimy z akwarium na głowie, z grubą szybą, zwykle ubieramy się w sposób jak najbardziej dla nas wygodny. Tam na Marsie jest to dla nas niemożliwe - dodał Rożek. Na koniec odniósł się do sensu wysyłania ludzi na Czerwoną Planetę: - Ja bym zrozumiał, gdyby to było 40 lat temu, kiedy technologia związana z robotami, ze sztuczną inteligencją była gdzieś tam jeszcze w powijakach. Dzisiaj robot jest w stanie zrobić na każdej powierzchni dużo więcej niż człowiek. Co więcej wysłanie robota jest wielokrotnie tańsze i jest dużo łatwiejsze. Chociażby to, że w przypadku robotów nie musimy przejmować się takimi detalami jak systemy podtrzymywania życia.

Źródło: tvn24



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 2028
  • Utorzony: 15-12-2014, 15:43:13, CET przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 15-12-2014, 15:43:13, CET przez: gosia
  • Odsłon: 1856 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)