Fot: NASA
Fot: NASA
Wczoraj nad ranem, tak jak przewidywano wcześniej w gęstych warstwach atmosfery ziemskiej spłonął transportowy statek kosmiczny Progress M-27M. Miało to miejsce nad Oceanem Spokojnym, około godziny 04:20 czasu polskiego. Pędził on z prędkością 27 tysięcy kilometrów na godzinę a naukowcy obawiali się tego, czy szczątki nie spadną na tereny zaludnione. Jak uspokajał natomiast Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik: - W historii ludzkości była jedna ofiara kosmicznych śmieci - australijska krowa, którą zabiły szczątki amerykańskiej stacji kosmicznej SkyLab. Progress M-27M wystartował z Ziemi 28 kwietnia, miał dostarczyć załodze Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS sprzęt, żywność, tlen, wodę i paliwo. Start był udany, jednak wkrótce po nim kontrolerzy lotów utracili możliwość sterowania rosyjskim statkiem. Agencja Kosmiczna ROSCOSMOS podała, iż z niewyjaśnionych przyczyn statek znalazł się na niewłaściwej orbicie i kontakt został z nim utracony. Amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA zapewniła natomiast, iż całe wydarzenie w żaden możliwy sposób nie zagraża mieszkańcom orbitalnego domku.

Źródło: PAP/facebook/z głową w gwiazdach



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 2110
  • Utorzony: 09-05-2015, 15:11:58, CEST przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 09-05-2015, 15:11:58, CEST przez: gosia
  • Odsłon: 2370 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)