Fot: NASA
Fot: NASA
Ściany ognia, kłęby dymu, ogromna panika i śmierć tysięcy ludzi. Tak ogromny horror zafundowali mieszkańcom Manhattanu w Stanach Zjednoczonych zamachowcy z Al-kaidy, kiedy to dziesięć lat temu tj. 11 września 2001 roku zaatakowali wieże World Trade Center. Tak wielka tragedia zmieniła serca i umysł wielu ludzi już na zawsze. O swoich przeżyciach opowiedział jeden z kosmonautów a zarazem obywatel Stanów Zjednoczonych, który w tym czasie przebywał na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To on sfotografował Manhattan przepełniony chmurami dymu. Choć był 250 km nad Ziemią Frank Culbertson przeżył to także bardzo mocno. Kiedy to zobaczyłem przez okno, nagraliśmy na wideo runięcie drugiej wieży. Nie wiedziałem dokładnie, co się dzieje, ale zdawałem sobie sprawę, że coś bardzo poważnego, bo Manhattan zasłaniała wielka chmura dymu - mówi astronauta. Widok dymu unoszącego się nad ranami zadanymi naszemu krajowi jest z podobnej perspektywy straszny. Sprzeczność między obecnością na statku kosmicznym, który ma służyć doskonaleniu życia na Ziemi i widokiem niszczenia tego życia potwornymi, umyślnymi aktami, to wstrząs dla psychiki bez względu na to, kim się jest. (...) Łzy nie płyną w kosmosie tak samo. Trudno opisać, co się czuje. Jako jedyny Amerykanin byłem w takim momencie poza planetą, nie mogąc pocieszyć ukochanych osób - dodaje Culbertson.

Źródło: NASA



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 407
  • Utorzony: 11-09-2011, 19:07:26, CEST przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 11-09-2011, 19:21:05, CEST przez: gosia
  • Odsłon: 1596 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)