Fot: NASA / JPL-Caltech
Fot: NASA / JPL-Caltech
Blisko 105 lat temu tj. 30 czerwca 1908 roku na Ziemi doszło do katastrofy tunguskiej. Nazwana tak a nie inaczej dotyczy eksplozji najprawdopodobniej meteorytu, w środkowej Syberii, choć dowodów, iż był to faktycznie meteoryt, póki co nie ma. Eksplozja miała miejsce nad terenami niezamieszkałymi. Nie oznacza to jednak, że nie było strat. Wyzwolona energia była na tyle ogromna, że powaliła drzewa w promieniu 40 kilometrów, słyszano ją w promieniu 1000 kilometrów, zaś widziano w promieniu 650 kilometrów. Życie straciły wówczas setki reniferów. Dziś, po przeszło wieku od tego zdarzenia agencja Ria Novosti donosi, iż rosyjski naukowiec, Andriej Złobin z moskiewskiego muzeum geologicznego Rosyjskiej Akademii Nauk odnalazł trzy fragmenty meteorytu tunguskiego. Ponoć miał on znaleźć je już w roku 1988 podczas wyprawy przez Syberię. Te przeleżały z powodu braków finansowych na badania, na półce w laboratorium do 2008 roku. Czym by nie była ta ekzplozja, wiemy, że niesie ze sobą spore niebezpieczeństwo. W lutym bieżącego roku przekonali się o tym na własnej skórze Rosjanie.

Źródło: Ria Novosti/tvnmeteo.pl



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 1450
  • Utorzony: 03-05-2013, 14:43:17, CEST przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 03-05-2013, 14:43:17, CEST przez: gosia
  • Odsłon: 3323 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)