Stacja polarna Concordia to najbardziej odległa placówka badawcza na Ziemi. Francusko-włoska baza jest zlokalizowana na Płaskowyżu Polarnym na Antarktydzie, na obszarze znanym jako Dome C. Stacja leży w odległości 1670 km od bieguna polarnego i maksymalnie może przebywać w niej 60 naukowców.Miejsce tak bardzo nieprzyjazne, że nie mogę wyobrazić sobie gorszego. Dlaczego? Oto kilka powodów: Zima trwająca blisko 9 miesięcy! Temperatura, która latem nie przekracza - 25 stopni a zimą spada do poniżej - 80 stopni. Te "zalety" stara się wykorzystać zarówno Europejska Agencja Kosmiczna ESA jak i Amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA. To właśnie w tym miejscu testowana jest ludzka psychika i wytrzymałość organizmu bo jak przy długotrwałych misjach kosmicznych, trzeba liczyć tylko na siebie. Mieszkańcy stacji polarnej doskonale zdają sobie sprawę, że od najbliższego skupiska ludzi (w dodatku mieszkającego również w podobnej stacji) dzieli ich przeszło 600 kilometrów. Żywność i inne niezbędne do życia rzeczy są dostarczane samolotami, które poprzez trudne warunki pogodowe zrzucają ładunki na spadochronach.
Choćby nie wiem co się działo, nie ma mowy o ewakuacji..Uniemożliwia ją nie tylko pogoda, brak dróg ale i ciemność, która trwa bardzo długo. Jak mówi Alexander Kumar, brytyjski naukowiec, który regularnie przebywa w polarnej stacji Concordia: - Światło dzienne było dla nas tylko wspomnieniem. Nie pamiętaliśmy, jak to było leżeć na plaży ze stopami zagrzebanymi w piasku. Dookoła mrok. Przypominasz sobie, że promienie słoneczne były fajnym uczuciem i czekasz na nie z wielkim utęsknieniem. W końcu człowiek pęka. Z tygodnia na tydzień jest coraz trudniej. Najcięższe były dwa miesiące po przesileniu zimowym, bo nasze siły psychologiczne wyraźnie osłabły.
To niezwykłe poświęcenie ma jeden cel: przekonać się jak przyszli astronauci, wybierający się na Marsa zniosą izolację. - Warunki na Concordii są najbardziej zbliżone do tych panujących na Marsie. Zimno stanowi tu prawdziwe utrudnienie życia i przeszkodę nawet w najbardziej prozaicznych czynnościach. Każdym wyjściem na zewnątrz bazy ryzykujesz życiem. Właśnie to poczucie ciągłego zagrożenia i całkowitego odosobnienia, zmienia każdego psychicznie. To dobra symulacja warunków, do jakich będzie musiała dostosować się misja marsjańska
- dodał Kumar. I choć taka wyprawa niewątpliwie zmienia każdego człowieka, on tu wraca, tak jak np. Kumar.
Próżno szukać zalet bo jeśli ktoś nie jest naukowcem, z pewnością ich nie znajdzie. Wad natomiast przybywa..bo jak np. żyć w izolacji mając gdzieś szczęśliwą rodzinę? - Kiedyś było łatwiej, nie miałeś żadnych wieści z domu. Teraz, gdy otrzymasz złą wiadomość, wiesz, że nic nie możesz zrobić. Mamy dostęp do szybkiego internetu i wszelkich możliwych form komunikacji, ale poza telefonem czy rozmową przez Skype'a, nic więcej nie możemy zrobić. Concordia z czasem staje się więzieniem dla twojego własnego umysłu
- mówi Kumar. Jest coś jeszcze, co zakłóca prawidłowe funkcjonowanie. - Jednym z naszych największych problemów tutaj jest kwestia snu. Nawet 2 godziny za długiej drzemki sprawiają, że zegar biologiczny całkowicie wariuje, a to z kolei wpływa na naszą równowagę hormonalną. Ostatnio poszedłem spać o godzinie 4, bo nie odczuwałem żadnej potrzeby snu, nawet mimo intensywnie spędzonego dnia. Musimy liczyć się z ryzykiem rozregulowania własnego ciała. Ale przecież podczas misji na Marsa będzie jeszcze gorzej
- dodaje brytyjski naukowiec. Concordia to także idealne miejsce do przeprowadzania obserwacji astronomicznych. Rozważano tam nawet budowę teleskopu E-ELT (European Extremely Large Telescope).
Źródło: interia.pl
- Zgłoś: Nadużycie
- Numer artukułu: 1852
- Utorzony: 08-03-2014, 11:03:18, CET przez: gosia
- Ostatnia modyfikacja: 08-03-2014, 11:05:22, CET przez: gosia
- Odsłon: 3578 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)


