nie będą jednak badani pod kątem płodności, i nie będzie to warunkiem ewentualnego przyjęcia.
Wiadomo, że zanim uczestnikom przyjdzie zmierzyć się z marsjańską rzeczywistością, poddani oni zostaną najsampierw testom i treningom, które sprawdzić mają czy nadają się na kolonizatorów Marsa. Treningi i symulacje trwać mają aż siedem lat. Mają one w zupełności (choć wydaje się to metaforą) oddawać charakter i warunki marsjańskie. Kolonizatorzy znajdą się w uprzednio przygotowanych przez roboty kapsułach. Na każdego z nich przypadnie średnio pięćdziesiąt metrów kwadratowych. W pomieszczeniu wspólnym, mającym mieć 200 metrów kwadratowych będą mogli wspólnie spędzać czas. Nie zabraknie odpowiedniego sprzętu do ćwiczeń, który w tym wypadku zdaje się być zbawienny. Pytań o cenę tego czynu nasuwa się wiele. Jak poradzą sobie bliscy uczestników? Przecież dla nich to też będzie trauma bo na zawsze rozstaną się z bliską osobą. Organizatorzy pomyśleli i o tym, jednak jedyne co mogą dać rodzinom uczestników to wsparcie finansowe, co chyba nie jest wystarczającą rekompensatą za obawy i tęsknotę. Szef projektu, Bas Lansdorp wypowiedział się na konferencji mówiąc: - Tak duży krok oznacza duże ryzyko. W tej misji ono jest ogromne. Wysyłając ludzi na Marsa musimy się z nim liczyć. Wyślemy tam ludzi świadomych zagrożeń, odpornych na stres. Dzięki temu możemy zminimalizować ryzyko. Będą musieli podjąć najważniejszą decyzję w życiu - czy pragnę, by moje marzenie się spełniło, czy cena jaką przyjdzie mi zapłacić nie jest za wysoka? To muszą być ludzie zdeterminowani, którzy bez wahania odpowiedzą: tak, jestem gotów zapłacić taką cenę.
W sprawie głos zabrał również Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik, który już wcześniej wypowiadał się na temat planów holenderskiej firmy a także Leszek Mellibruda, który stanowczo powiedział: - Po zapoznaniu się z tą propozycją, nie zgłosiłbym się.
Obaj nie kryją swoich wątpliwości co do tego, czy misja jest bezpieczna i skazana na sukces. Stwierdzili jednak, że to "szaleńcy pchają świat do przodu". Jak już zauważył wcześniej Wójcicki, nikomu nieznana firma w bardzo jak na zamierzenia krótkim czasie chce umieścić ludzi na Marsie a wcześniej jeszcze satelitę i łazika. - Takich rzeczy w przemyśle kosmicznym nikt jeszcze nie robił
- powiedział. Jego kolega, Mellibruda przyznał także: - Na początku byłem bardzo nieufny wobec tego projektu.
Psycholog dopatrzył się bowiem tylko jednego psychologa w grupie rekrutujących, który na dodatek nie wiadomo w jakiej części powiązany jest z lotami kosmicznymi. Goście TVN24 zwrócili również uwagę na koszta, które sięgać mają kilka miliardów dolarów. Jak powiedział Wójcicki: - Biorąc pod uwagę, że tych pieniędzy nadal nie ma, a czas nadal biegnie, to może być to bardzo trudne.
Źródło: tvn24.pl/Reuters/tvnmeteo.pl
- Zgłoś: Nadużycie
- Numer artukułu: 1449
- Utorzony: 01-05-2013, 20:04:39, CEST przez: gosia
- Ostatnia modyfikacja: 01-05-2013, 20:08:05, CEST przez: gosia
- Odsłon: 2213 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)


