Fot: MKonari / wikipedia
Fot: MKonari / wikipedia
Klęska jaką ponieśli Rosjanie za sprawą nieudanej misji sondy Fobos-Grunt jest gorzka. Nie ma się co dziwić, miała to być przecież jedna z ważniejszych misji ku Czerwonej Planecie. Nie tylko piękne plany legły w gruzach ale i kosmiczne pieniądze wydane na tę misje, kosztowała ona bowiem przeszło 150 milionów dolarów. Rosjanie szukają winnych tylko czy mają z tym coś wspólnego Amerykanie? Według naszych wschodnich sąsiadów:tak.

Jak domniemywał wcześniej szef Rosyjskiej Agencji Kosmicznej ROSCOSMOS, Władimir Popkowin przyczyną mógł być pośpiech ale nie wykluczał on również czyjejś ingerencji w to zdarzenie. Dziś mówi się o tym jakoby rakietę wynoszącą sondę zmyliły amerykańskie radary znajdujące się na Wyspach Marshalla. Jak powiedział rosyjskiej gazecie „Komiersant" anonimowy specjalista: - Istnieje taka możliwość, że Fobos-Grunt przypadkowo dostał się w przestrzeń którą właśnie przeczesywał silny radar, impuls mocy rzędu megawatów mógł spowodować całkowitą blokadę systemu. Co na to Amerykanie? Jak oznajmił Martin Slade z Jet Propulsion Laboratory NASA: - Po pierwsze, nie ma śledzenia asteroid na Wyspach Marshalla. (...) Po drugie Fobos-Grunt był na niskiej orbicie Ziemi, ok. 200 km od powierzchni, kiedy usterka się pojawiła. Gdyby nawet radar wysyłał i otrzymywał sygnały z kosmosu śledząc asteroidę, nie ma szans aby zakłócił pracę elektroniki na tej wysokości.

Źródło: rp.pl



  • Zgłoś: Nadużycie
  • Numer artukułu: 654
  • Utorzony: 20-01-2012, 7:45:13, CET przez: gosia
  • Ostatnia modyfikacja: 20-01-2012, 7:48:20, CET przez: gosia
  • Odsłon: 1241 ( z czego 1 - w ostatnich 24h)